Z nastaniem nocy wszyscy byli wyczerpani.
Po kolacji zebrali się w małych grupach na werandzie i w salonie, cicho rozmawiając w ciepłym świetle.
Cher podrzucała malucha na kolanie, obserwując jak Quinlyn szkicuje. "Naprawdę się poprawiłaś," powiedziała z aprobatą. "Wygląda na to, że wszystko, przez co przeszłaś... to cię zmieniło."
Sztuka Quinlyn kiedyś była czysta – technicznie solidna, ale bez e






