ROZDZIAŁ STO DWADZIEŚCIA ÓSMY – DZIECIĘCA MIŁOŚĆ
BELLE
Obecność George’a zatruła atmosferę w pokoju. Chciałam rozkoszować się euforią po narodzinach syna, nie myśląc o niczym innym, ale teraz on przyszedł to zepsuć.
– Lepiej to załatwić raz a dobrze, żebyśmy wiedzieli, kto jest prawdziwym ojcem – oznajmił.
– W porządku – westchnął pokonany Marcus, a ja mogłam tylko bezradnie patrzeć i modlić się,






