ROZDZIAŁ STO OSIEMDZIESIAT PIERWSZY – PUŁAPKA UMYSŁU
MARCUS
Nigdy w życiu nie byłem tak zrozpaczony jak tego dnia. Kazałem natychmiast zawieźć matkę Fiony do szpitala, gdzie aktualnie była leczona.
Znowu musiałem czekać na korytarzu, ale na szczęście szybko ją ocucono i pozwolono mi się z nią zobaczyć niedługo później.
Wszedłem do jej pokoju i usiadłem na krześle naprzeciwko jej łóżka. Miała podłą






