ROZDZIAŁ STO DZIEWIĘĆDZIESIĄTY PIĄTY – PRAWDZIWI RODZICE BELLE
MARCUS
Nie spodziewałem się, że drzwi otworzą się tak nagle, ani że wejdą przyjaciele Belle. Świetnie! Teraz pomyślą o mnie najgorsze.
Szybko odsunąłem się od Fiony.
– Czy my wam przeszkadzamy? – Molly odchrząknęła.
– Och, nie! Wcale nie – wstałem z łóżka, posyłając im wymuszony uśmiech, podczas gdy oni patrzyli na mnie niezręcznie.
–






