**Adelaide**
Alaric wpatrywał się we mnie ze spokojnym uśmiechem.
– Jeśli do tego muszę się posunąć, żeby z tobą porozmawiać – powiedział – to nie, nie mam siebie dość, Addy.
Zaprło mi dech w piersiach z niedowierzania, gdy jego uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył. Wpatrywał się we mnie tak, jakbym w tej chwili była dla niego jedyną rzeczą, która się liczy.
– Żadnych strażników? Ani jednego? –






