Adelaide
– W porządku – powiedziałam, a oddech uwiązł mi w gardle, gdy walczyłam ze łzami. Ujęłam wilczy łeb w dłonie, by jeszcze raz spojrzeć w te czerwone oczy. Potem pochyliłam się i złożyłam pocałunek na jego pysku.
– Nie żałuję niczego – szepnęłam miękko. – Dzięki tobie znów zaczęłam żyć i gdybym mogła wybrać dowolne życie, dowolną ścieżkę... przeszłabym to wszystko jeszcze raz, byle tylko by






