Kylan
Para oczu, ciemniejszych niż moje, wwiercała się w mój wzrok.
Król i ja mierzyliśmy się spojrzeniami już od dłuższej chwili, czekając, kto pierwszy się odezwie. Wiedziałem, że oczekuje przeprosin, ale mogłem mu obiecać, że będzie na nie czekał bardzo długo.
Do tej pory powinien już wiedzieć, że ja nie przepraszam.
– Co? – mruknąłem. – W końcu zamierzasz powiedzieć wszystkim, co zrobiłem twoj






