**Violet**
Minęły minuty, a ja wciąż stałam za rogiem, wrośnięta w ziemię.
Nie drgnęłam ani o milimetr. Nie od momentu, gdy Kayden spojrzał prosto na mnie z tym swoim uśmieszkiem, a potem odszedł, jakby nic się nie stało. Jakby wcale nie widział moich świecących oczu.
A może nie widział.
Może tylko to sobie wyobraziłam i był to nic nieznaczący, uprzejmy uśmiech.
Ale co, jeśli jednak widział?
Jęk w






