Violet
Fergus powoli rozejrzał się dookoła, z twarzą jak zwykle kamienną. Jego wzrok omiótł pałacowe błonia, chłonąc każdy, nawet najdrobniejszy szczegół. Tak właśnie robił – zawsze przygotowywał się na jakiś wyimaginowany atak, jakby ktoś dybał na jego życie.
Tyle że tym razem nie mogłam z całą pewnością stwierdzić, że to tylko jego wyobraźnia.
Pokręcił głową z wyrazem odrazy, głośno cmokając. So






