**Violet**
Kylan ciągnął mnie przez ogród, jakby ktoś nas gonił. Jego dłoń zaciskała się na mojej, gdy prowadził nas naprzód. Szedł tak szybko, że nawet Jumpie, uczepiona jego ramion, z trudem utrzymywała równowagę.
– Dokąd mnie zabierasz? – roześmiałam się, ledwo mogąc unieść suknię wolną ręką.
Nie odpowiedział od razu, po prostu szedł dalej, ciągnąc mnie ścieżką wysadzaną drzewami i oświetloną l






