Kylan
Oczy Variusa wwiercały się w moje. – Nie ma jasnych ram czasowych – powiedział. – Mogą to być miesiące… lata… dekady, ale to się wydarzy.
To w ogóle nie pomagało w tym momencie.
– Właśnie dlatego *musisz* to zrobić – dodał. – I musisz mi obiecać. – Jego wzrok nie opuszczał mojego. – Dla świata, dla niej.
Pomyślałem o Aeliusie. Tam, w jaskiniach, powiedział mi kiedyś, żebym martwił się o swój






