Violet
W każdym kącie stali strażnicy. Rozstawili się między rzędami, przy wejściach, za miejscami rady, i było ich stanowczo zbyt wielu, by wyglądało to choć trochę normalnie.
Siedziałam z boku sali, pod ścisłym nadzorem. Wielu członków rady zdążyło już zająć miejsca, ale nie byli tam jedyni.
Byli też szlachcice i starszyzna. Przybyły również nałożnice, śmiejąc się i żartując, jakby to była jakaś






