Dimitri:
– Co masz na myśli, mówiąc, że Sergio nie żyje? – zapytałem, marszcząc brwi na Marcello, który pokręcił głową. – Ten człowiek jest jednym z naszych najbliższych współpracowników, jak to się kurwa stało, że o tym nie słyszeliśmy?
– Utrzymywali to w tajemnicy i ciszy. Aż do ostatnich kilku dni nikt o tym nie wiedział, a kiedy ich lekarz to sprawdził, stwierdzono zgon co najmniej dwa tygodni






