Aurora:
– Auroro, zaczekaj… – powiedział Dymitr, zaciskając dłoń na moim przedramieniu i powstrzymując mnie przed ruchem.
Wybuchnęłam ostrzegawczym warknięciem, wyrywając rękę; nie chciałam, żeby mnie dotykał. Jego oczy rozszerzyły się ze zdumienia i szybko mnie puścił. Wiedział, że doprowadzenie mnie do stanu, w którym na niego warczę, było czymś, czego się nie spodziewał, ale postanowił igrać z






