Aurora:
– Dokąd jedziemy? – zapytałam, patrząc na mojego partnera, który obejmował mnie w talii, przyciągając do swojej piersi.
Cała Posiadłość spłonęła doszczętnie i choć nie wiedziałam, jak naprawimy te szkody, wiedziałam, że teraz nie mamy ani chwili wytchnienia, by o tym myśleć. Starsi wykonali swoją część, próbując nas zmęczyć. Ale z Dimitrim u boku wataha stawała się znacznie silniejsza, a i






