— Niech cię szlag, Louis! Znikaj mi z oczu! Wynoś się! — krzyknął Edwin, wstając gwałtownie.
Louis dławił się szlochem, patrząc na Edwina równie wściekle.
Oczy Edwina pociemniały. — Lepiej się stąd zabieraj, zanim puszczą mi nerwy!
Louis był tak wzburzony, że wyrzucił z siebie: — Edwinie Coleman! Jesteś barbarzyńcą! Chcę tylko pożegnać się z Ceci po raz ostatni!
— Nigdy nie walczyłem z tobą o Ceci






