– W sierocińcu? – Moona wiedziała, co to za miejsce, ale bez względu na wszystko, zdążyła się już przywiązać do tych dzieci.
Nie mogła znieść myśli o porzuceniu tych uroczych maluchów w sierocińcu, gdzie nikogo nie obchodziło, czy będą żyły, czy umrą.
Widząc jej wahanie, Bianca straciła cierpliwość. – Nie chcesz, prawda? W takim razie dzwonię do Lucasa! – powiedziała, sięgając do torebki po telefo






