Ktokolwiek to był, nie mógł zwiastować niczego dobrego, sądząc po tym, jak zesztywniała pod moim dotykiem, jakby ktoś wyssał z niej życie pięcioma słowami.
Odruchowo napinam się, zanim się odwracam, mocniej ściskając talię Sam. Ze zdziwieniem unoszę brwi, widząc mężczyznę za nami.
– James? – wymsknęło mi się mimowolnie.
Jakby mój głos wyrwał go z transu, jego wzrok gwałtownie skierował się na mnie






