Gdy ucichły brawa, wyprowadziłem Sam z parkietu, trzymając dłoń na jej plecach. Jej policzki były lekko czerwone, zarumienione, od braw czy tańca, nie wiedziałem. Nie byłem pewien, czy w ogóle chciałem wiedzieć.
Ale w jej oczach pojawił się błysk, taki, który sprawił, że jej zieleń stała się nieco głębsza, a błękit jaśniejszy, przez co wyróżniała się jeszcze bardziej.
Mógłbym patrzeć na nią wieczn






