To nie był koszmar. Zamiast tego, utrata przytomności doprowadziła do najdłuższych trzydziestu godzin w moim życiu. Obudziłam się w samolocie w drodze do domu i wpadłam w panikę, gdy Luki tam nie było. Był za to tata, ale tak naprawdę nie chciał ze mną rozmawiać.
W duchu postanowiłam, że nie ma prawa mnie ignorować. Nie ma prawa zachowywać się, jakby był mną rozczarowany. Może i ma prawo być zły,






