Otworzyłem drzwi, a rodzice rozmawiali stłumionymi szeptami. Od razu się wyprostowali. Mama obdarzyła mnie ciepłym uśmiechem i pocałunkiem w policzek, a tata tylko zmierzył mnie podejrzliwym wzrokiem, lustrując mój strój. Zdałem sobie sprawę, że wciąż jestem w dresach, a moja niebieska koszulka jest cała w mące.
– Przyszliśmy za wcześnie? – zapytała mama, podając mi butelkę, którą trzymała w ręku,






