W gabinecie zapanowała nieznośna cisza, aż tata odchylił się na krześle, marszcząc brwi. "Co masz na myśli?"
Wciągam głęboko powietrze. No to zaczynam... "Wiesz, że lubię gotować, prawda?"
Tata kiwa głową, a na jego surowych rysach wciąż maluje się zmieszanie.
"Jest taka oferta pracy, jako szef kuchni," odchrząkuję nieswojo, "W nowej restauracji Jill Valentine, i ona mi ją proponuje, jeśli chcę."






