[MIA]
Po kolacji zostaliśmy tylko we czwórkę, wtedy Ronan przyniósł tort.
Z tymi orzechowymi oczami, jaśniejszymi włosami i tym szerokim uśmiechem, który w zasadzie zawsze gościł na jego twarzy, emanował energią golden retrievera. Rozumiałam, dlaczego wszyscy się nad nim rozczulają.
Uśmiechał się jeszcze szerzej, gdy lukrem, który zrobiłam, namalował krzywy uśmiech na torcie, a potem pokroił go, j






