Nadchodziły kolejne dni, a życie ułożyło się w pewien schemat. Rano chodziłem do pracy i choć nie była to moja ulubiona część dnia, dawałem radę. Czasami wciąż się zamyślałem, ale przynajmniej pokonałem chęć oddania całej mojej pracy komuś innemu. Aurora wydawała się z tego powodu całkiem zadowolona, bo często obdarzała mnie dumnymi uśmiechami na spotkaniach, takich, jakie zawsze chciałem dostawać






