Pod koniec dnia jadę do schroniska dla zwierząt Sama, żeby ją odebrać. Ta dziewczyna, choć bywa irytująca, nie odbiera telefonu, kiedy dzwonię, żeby dać jej znać, że jestem na zewnątrz, i nie reaguje na klakson, którym trąbię przed schroniskiem, mimo że obowiązuje tam zakaz używania klaksonu, dopóki nie zaczynają się na mnie dziwnie patrzeć przechodnie.
Wypuszczam powietrze z płuc, parkuję i wchod






