Stanley Quest poczuł się niezwykle zirytowany tymi pytaniami. Powoli wstał. – Wychodzę na zewnątrz zapalić. Miłej pogawędki – rzekł, po czym skinął uprzejmie głową grupie ludzi i wyszedł przez drzwi.
Oparłszy się o latarnię, powoli zapalił papierosa i zaciągnął się dymem.
Ciepłe światło nad jego głową zdawało się tworzyć wokół niego warstwę poświaty.
Tymczasem z jasno oświetlonego salonu wciąż dob






