Emelie nieprzerwanie prowadziła resuscytację Grety przez pięć minut i w końcu zobaczyła, jak ta lekko marszczy brwi.
Natychmiast pochyliła się, by posłuchać jej serca. Z ulgą stwierdziła, że tętno wróciło, a matka znów oddycha.
Uszczęśliwiona, zawołała nagląco: – Mamo! Mamo!
Greta się nie obudziła, więc Emelie kontynuowała uciskanie klatki piersiowej.
Niedługo potem u wylotu uliczki pojawiła się






