Emelie nie wierzyła już w jego obietnice. Podobnie jak w przypadku nałogowego hazardzisty, nie miały one już żadnej wagi.
Nie chciała zakłócać spokoju Grety, więc wyprowadziła go na korytarz. "Mów."
Ronan spojrzał na nią i zapytał ostrożnie: "Czy twoja twarz wciąż boli?"
Miał poczucie winy, że ją spoliczkował. "Przez te wszystkie lata nigdy nie podniosłem na ciebie ręki..."
Emelie niecierpliwie m






