Cała trójka zamarła w bezruchu.
Jodie natychmiast wystąpiła naprzód, by zasłonić Emelie.
Z prywatnego pokoju dobiegał płacz i wołanie kobiety o pomoc, przemieszane z rynsztokowymi przekleństwami mężczyzny i odgłosem rozdzieranego materiału.
Nawet bez zaglądania do środka było jasne, co tam się dzieje.
Wyraz twarzy Emelie pozostał chłodny, gdy powiedziała: "Klub Westward nie wydawał się tak chaotyc






