Emelie znieruchomiała na moment, a następnie odwróciła się, by na niego spojrzeć.
Dzień był pochmurny. Ciemne chmury przysłoniły wiosenne słońce, spowijając całe miasto w matowej szarości. Gdzieś w oddali padał deszcz. Powietrze niosło ze sobą wilgotny zapach zmieszany z nutami zielonej trawy lub może sosny, wkradając się do jej nozdrzy.
Mężczyzna stał w odległości około dwóch, trzech stóp. Był wy






