William uznał to za żałosne. "Wesley, jakim prawem każesz mojej żonie iść z tobą?"
Jego ton nie był ciężki, ale gdy wypowiedział słowa "mojej żonie", wyraźnie je zaakcentował, nadając im szczególne znaczenie.
Wesley uniósł lekko parasol, odsłaniając twarz.
Powiedział spokojnie: "William, spośród tych wszystkich rzeczy, które zrobiłeś za plecami Eme, jak myślisz, która z nich uprawnia cię do nazyw






