W ciemnym pokoju nie widzieli się nawzajem.
William, mimo oporu Emelie, trzymał ją mocno w ramionach, z twarzą wtuloną w jej szyję.
– Zbudujmy razem dobre życie. Aniele, od dziś bądźmy szczęśliwi. Obiecuję, że nie skrzywdzę twojej matki. Obie będziecie bezpieczne. Zaufaj mi, ten jeden, ostatni raz – powiedział.
Emelie nie cofnęła dłoni, którą stanowczo opierała o jego pierś. Nie chciała, by ich






