Greta usłyszała pikanie wpisywanego przy drzwiach hasła.
Usiadła czujnie na szpitalnym łóżku i obserwowała drzwi, przez które weszło kilku mężczyzn w białych fartuchach. Wszystkie twarze były jej obce.
– Kim jesteście? – zapytała Greta.
Mężczyzna idący na przedzie natychmiast przyłożył palec do ust, nakazując ciszę. – Pani Hoven, proszę się nie bać. Nazywam się Marcel. Jesteśmy przyjaciółmi Emelie






