Emelie zobaczyła Samuela wyłaniającego się z tłumu. Musiał przyjść załagodzić sytuację, wiedząc, że coś jest nie tak.
Byli takimi niegrzecznymi gośćmi...
Spojrzyła na Williama, potem na Wesleya, a następnie uniosła brew. – Czy ja jestem rzeczą? Co to za bzdury o tym, czyja jestem? Panie Cronus, gdzie pańskie maniery i szacunek?
Wesley był przez chwilę zaskoczony, po czym się uśmiechnął. – Masz rac






