Emelie siedziała bez wyrazu. Nikt nie byłby w stanie odgadnąć, co chodzi jej po głowie. Odezwała się dopiero, gdy Charles przestał się śmiać.
Powiedziała: – Drugie pytanie. Kto przysłał złodzieja, który ukradł sztuczne serce mojej matki? Czy to ty? Czy posłałeś kogoś, by zabił moją matkę, podczas gdy zabójca podający się za nią próbował zabić mnie?
Charles otarł łzy wywołane śmiechem. – Przyznaję






