Alexander
Twarz Victorii pobladła pod perfekcyjnym makijażem, ale szybko doszła do siebie. Jej palce poprawiły pasek torebki od Chanel, a paznokcie stuknęły o metalowe okucia.
– Wiem, jak o siebie zadbać. – Zrobiła krok w tył, unosząc podbródek. – Chwytasz się brzytwy, bo tracisz nad wszystkim kontrolę. Nad żoną, reputacją, tą swoją cenną firmą.
– Zostaw Olivię w spokoju – powiedziałem, utrzymując






