Katrina siedziała przy biurku, pisząc z furią, gdy spływała na nią inspiracja. Zerknęła na zegar i uśmiechnęła się, wdzięczna Kylanowi za zajmowanie się Clarence, dzięki czemu mogła pracować. Dźwięk chichotów, po którym nastąpił pisk śmiechu, sprawił, że przerwała. Odwróciła głowę w stronę drzwi, zaintrygowana. Śmiech trwał nadal, głęboki rechot Kylana mieszał się z zachwyconymi piskami Clarence.






