Chłodne poranne powietrze w połączeniu z rosą zwilżającą mój policzek wyrywają mnie ze snu. Przyciągam Kas bliżej klatki piersiowej, żeby nie złapała przeziębienia. Mruczy trochę z niezadowoleniem przez to, że została ruszona, ale się nie budzi. Mój mały śpioszek. Nienawidzi wczesnego wstawania. Uśmiecham się, biorąc głęboki oddech z nosem wtulonym w jej włosy. Jej zapach świeżego deszczu i bzu mi



![Ocalony przez Alfę: Blizny Noaha [MM]](https://cos.storiesnook.com/2026/03/27/2f8b2936c0ba4205abe3cbe5f4a6913c.jpg?imageMogr2/crop/190x328/gravity/centerd)


