Po minucie od minięcia ochrony pałacu i wjechania na drogę serwisową prowadzącą do autostrady, miałem już Konrada na linii.
Odebrał, mówiąc: „Aleksander”, po czym głośno zakaszlał. Wcisnąłem przycisk na kierownicy, żeby ściszyć głośniki w samochodzie. „Jak sprawy w domu?”
„Wszystko w porządku. Masz chwilę, Konradzie?”
„Oczywiście.” Odkrząknął. „W czym mogę ci pomóc, siostrzeńcze?”
„Muszę cię o






