Fiona
Poranna poczta przyniosła kopertę pełną życiorysów. To było od działu HR: aplikacje na stanowisko mojego asystenta.
Nigdy wcześniej nie powierzono mi takiej odpowiedzialności. Mieć kogoś, kto bezpośrednio mi podlega, to było coś wielkiego. Szczerze mówiąc, czułam się, jakbym w końcu "coś osiągnęła". Doszłam do statusu prawdziwego szefa. Dosłownie.
Byłam na to gotowa i podekscytowana. Miał






