Aleksander obdarzył mnie zmęczonym, wymuszonym uśmiechem. "Nie. W więzieniu śmierdzi o wiele gorzej." Ściągnął krawat i zaczął rozpinać koszulę, idąc przez pokój.
"Co się stało z twoją marynarką?" Nie mogłam powstrzymać się od pytania, zauważając, że nie ma na sobie tej, którą miał rano.
"Wyrzuciłem ją," odpowiedział szybko. "Coś się na nią wylało."
Jakby wyrzucanie szytej na miarę marynarki było






