Utrzymywałam na twarzy wyraz opanowanej pewności, choć nagle poczułam się przytłoczona tą rozmową. Nie wiem, jak to się stało, że przez całą dotychczasową ciążę nawet nie pomyślałam o planie urlopu macierzyńskiego, ale po prostu nie zaprzątało mi to głowy.
– Powinnam to omówić z moim narzeczonym – powiedziałam, czując się głupio, słysząc te słowa w powietrzu. Powinnam po prostu użyć jego imienia.






