Aleksander
Fiona wyglądała skrajnie nieswojo, gdy pierwszy dzień procesu dobiegał końca późnym popołudniem. Przynajmniej mogłem siedzieć z nią przez drugą połowę, obejmując ją ramieniem i pozwalając jej oprzeć głowę o mnie. Ale nie było tajemnicą, że ten dzień dał się we znaki mojej teraz już bardzo ciężarnej narzeczonej.
– Pozwól mi cię rozpieszczać – powiedziałem, gdy wreszcie wróciliśmy do dom






