Perspektywa Shawny
Budzę się gwałtownie. Ktoś wali w moje drzwi. Sięgam na drugą stronę łóżka, ale pościel jest zimna i jestem sama. Która godzina? Widzę słońce wpadające przez zasłony i ewidentnie ktoś uważa, że powinnam wstać.
– Kto tam? – chrypię. Matka otwiera drzwi z impetem.
– Zamierzasz spać cały dzień? – pyta, odsłaniając zasłony.
– Co? Gdzie jest Michael? – pytam zaspana.
– Jest na podwór






