Perspektywa Michaela
Strużka krwi spłynęła po mojej klatce piersiowej. Poza tym byłem nietknięty. Patrzyłem, jak Malik powoli zmienia się w ludzką postać, jego oddech był nieco urywany, gdy leżał w pyle. Słyszałem trzask łamanych żeber, kiedy rzuciłem nim o ziemię. Jęknął i przetoczył się na bok, jego prawe ramię skrzyżowało się na ciele, by chwycić pęknięte żebra.
– Kurwa – jęknął. – Silny z cieb






