Wiedziałem, kogo ze sobą zabrać. Najszybszych, najsilniejszych i najbardziej bezwzględnych. Teraz, jeśli chciałem, żeby ze mną poszli, musiałem ich do tego sam przekonać.
Nie zamierzałem polegać na tym, że będzie to rozkaz od króla.
Zdawałem sobie sprawę, że może się nie zgodzić i nie poprzeć mojej prośby o ściganie Rony. To utrudniało sprawę, ale nie czyniło jej niemożliwą. Zdecydowanie nie.
Z






