Z perspektywy Charlie
Czułam go. Jego wzrok spoczywał na mnie. Włoski na karku stanęły mi dęba, a skórę pokryła gęsia skórka, choć ogrzewało mnie popołudniowe słońce.
Zdawało się nie mieć znaczenia, jak szybko biegłam czy w którą stronę skręcałam; on był szybszy. To było tak, jakby nie chciał zostać znaleziony, a skoro to on uciekł na samym początku… Byłam wystarczająco mądra, by wiedzieć, że ta






