Paxton uśmiechnął się zadowolony z siebie, a ja wiedziałam, że trafiłam w dziesiątkę.
Neil, nasz etatowy hazardzista, nosił przy pasku kilka sakiewek z kośćmi, kartami i jednym woreczkiem z sześcioma kamieniami. Pięć było czarnych, a jeden biały.
To był nasz sposób na to, by decydować, kto utknie przy obowiązkach i pracach, których nikt nie chciał wykonywać. Każdy z nas losował kamień w zaciśnię






