Usiadłem z nimi, popijając zimne piwo i uśmiechając się kilka minut później, gdy kelnerka przyniosła do naszego stołu sześć talerzy z jedzeniem. Nie wziąłem ze sobą żadnych pieniędzy, ale moje zmartwienia zniknęły, gdy Paxton poprosił o drugą porcję, przechwalając się, że naje się do syta, skoro rachunek opłaca zamek.
– Czy ten talerz był dla Charlotte? – zapytałem, stanowczo odmawiając tchnięcia






