Mimo to nie mogłem powstrzymać się, by nie wyjrzeć jeszcze raz zza drzewa, żeby sprawdzić, czy Charlotte jest z nim. Myśl o tym, że znajduje się w tym miejscu, gdy teren nie został zabezpieczony, nie dawała mi spokoju. Wampirów mogło być więcej i choć strażników wystarczyłoby aż nadto, by ją ochronić, to było to niepotrzebne ryzyko.
Przetarłem policzek brudną dłonią, by upewnić się, że nie ma na






